Dzisiaj kilka (dosłownie!) słów na temat książki “O pięciu osobach, które odwiedziły moją żonę po mojej śmierci” autorstwa Julii M. Maj. Jak się okazuje, bo nie doczytałam tego wcześniej - jest to debiut literacki autorki. Po tę powieść o dość długim i tajemniczym tytule sięgnęłam z prostego powodu. Była to lektura na wrzesień w ramach Białostockiego Klubu Książki. I wywołała dość ożywioną dyskusję. Głównym bohaterem powieści jest Witold - mężczyzna, który zdaje sobie sprawę, że nie żyje i tak nie do końca spodziewał się tego, że kiedy to nastąpi, będzie ze swojego fotela w salonie obserwował swoje otoczenie, w którym do tej pory przyszło mu żyć. W centrum uwagi znajduje się jego żona - Maria, do której przychodzą kolejno różne osoby. Każda z wizyt uruchamia wspomnienia i konfrontuje Witolda z własnym życiem. Przynoszą mu swoistą refleksję nad tym, co zrobił, czego nie zauważył, jakie ważne sprawy przemilczał. Moim skromnym zdaniem powieść jest tak naprawdę o Marii. Podczas lektu...
Blog z recenzjami książek, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie...