Pierwszą książką w 2026 roku, od której nie mogłam się oderwać jest zdecydowanie debiut literacki Weroniki Ilskiej zatytułowany “Dziewczyna z konspiracji”.
Za chwilę dowiesz się, dlaczego ta powieść tak mnie pochłonęła.
Przede wszystkim miejsce akcji. Bowiem wydarzenia przedstawione w powieści rozgrywają się w czasach drugiej wojny światowej w Poznaniu. Dla mnie wybór tego miejsca był zdecydowanie na plus, ponieważ lubię to miasto i chętnie odwiedzę je ponownie, żeby pozwiedzać i poznać nowe miejsca. Ale wracając do powieści. Główną bohaterką jest Wanda - kobieta zaangażowana w konspirację, która stara sobie jakoś radzić w tych trudnych czasach. Jej mąż zaginął na samym początku wojny i od tego momentu Wanda nie wie, gdzie jest, ani co się z nim dzieje. Wszystkimi dostępnymi środkami stara się uzyskać jakiekolwiek informacje na jego temat i go odnaleźć. Dodatkowo jest pozbawiona wsparcia rodziców. Mają oni zupełnie inne priorytety niż córka. Dla nich najważniejsze jest przeżycie - nawet za wszelką cenę. Ukazanie w powieści tych skrajnie różnych postaw wobec rzeczywistości czyni z “Dziewczyny z konspiracji” powieść bardzo realistyczną, a nie tylko zapis wydarzeń.
Pewnego razu Wanda otrzymuje od przełożonych zadanie, aby zatrudnić się w restauracji Hotelu Bazar - miejsca spotkań wielu prominentnych i wysoko postawionych nazistów. Pracując jako kelnerka miała jednocześnie zbierać informacje przydatne dla podziemia. Z tego zadania wywiązywała się bardzo dobrze, aż do momentu, kiedy wpadła w oko jednemu z oficerów, który chciał uczynić ją swoją żoną. Z tej niekomfortowej sytuacji wybawił ją Friedrich von Heller, proponując jej pracę jako gospodyni we własnym domu. Wanda z jednej strony wie, że musi tę propozycję przyjąć z uwagi na własne bezpieczeństwo, z drugiej jednak strony doskonale zdaje sobie sprawę, że to może skończyć się źle.
Zresztą to nie jedyny dylemat z jakim musi zmagać się ta kobieta. Jest również wewnętrznie rozdarta pomiędzy miłością do męża, a uczuciem, które powstaje między nią a Stefanem - przyjacielem jej męża.
W powieści bardzo dobrze oddane są nastroje panujące wówczas w Polsce. Przerzucając kolejne strony książki czułam ten strach bohaterów o kolejny dzień, o bliskich, troskę o bieżące sprawy. To pokazało mi, że książka nie jest wyłącznie fikcją literacką, ale tak rzeczywiście mogło wtedy wyglądać.
Jedyną rzeczą, do której mogę się “przyczepić” jest fakt, że kilka wątków w tej historii nie zostało wyjaśnionych do końca, nad czym szczerze ubolewam, bo chciałabym poznać dalsze losy niektórych postaci.
Powieść świetnie się czyta. Nie ma w niej miejsca na zbędne opisy, czy dialogi. Końcówka jest również wzruszająca i zmuszająca niejako do refleksji. Takiej książki mi ostatnio było potrzeba. Jak wspomniałam na samym początku, ciężko się od niej oderwać. Dlatego chciałabym polecić ją szczególnie osobom, które uwielbiają czytać powieści obyczajowe rozgrywające się w czasach historycznych. Ale nie tylko - jeśli lubicie niesztampowe powieści, to ta książka spodoba się również dla Was. Jak tylko zobaczycie ją na półce w księgarni lub w bibliotece, to śmiało po nią sięgnijcie, bo naprawdę warto zapoznać się z historią przedstawioną w “Dziewczynie z konspiracji”.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia.

Komentarze
Prześlij komentarz